Buyer persony – jak odkrywać klientów na 2026 (4 case studies)
Witajcie w trzecim odcinku MISJA STRATEGIA 2026 – czas świadomie zdecydować kto finalnie zamieszka planetę naszej marki. Mamy dla Was 6 pytań oraz kilka praktycznych wskazówek.
Wyzwanie Misja Strategia 2026 trwa!
Ta akcja narodziła się z mojej bardzo klarownej ambicji:
przekonać marki – i osoby, które za nimi stoją – że strategia na 2026 nie jest ekstrawagancją, modnym wymysłem czy przydatnym bonusem.
Strategia będzie NIEZBĘDNA, jeżeli chcecie mądrze rozwinąć swoją markę, jej produkty i usługi w najbliższych 12 miesiącach.
MISJA STRATEGIA 2026 nie jest zbiorem powierzchownych trendów ani gotowych recept. To podróż <dosłownie> do sensu, kierunku i odpowiedzialności za to, jaki świat marka buduje wokół siebie.
W poprzednich krokach tej drogi (zostawiam dla Was linki)
udostępniłem checklistę wyzwania - czyli 6 prostych kroków do strategii na 2026 - to podstawa naszej akcji.
przyglądaliśmy się 6 sygnałom na 2026 rok, czyli temu, na co marki powinny się już dziś przygotować,
szukaliśmy gwiazdy przewodniej, czyli prawdziwego „dlaczego” istnienia marki,
mapowaliśmy planetę marki: jej klimat, bogactwa i pęknięcia.
Dziś pójdziemy dalej.
Do momentu, w którym strategia przestaje być syntetyczną opowieścią o marce, a zaczyna być opowieścią o ludziach, którzy wejdą z nią w relacje.
Zanim ruszymy mam dla Was dwa małe zaproszenia:
1) Podziel się perspektywą swojej marki. Otrzymaj kalendarz ścienny IJON2026.
Jeśli masz chwilę, odpisz proszę na tego maila i napisz:
– jakie wyzwania widzisz dziś przed swoją marką na 2026,
– i jak odbierasz akcję MISJA STRATEGIA 2026?
Kilka zdań wystarczy.
Każda osoba, która się odezwie, dostanie zaprojektowany w BERRY Kolektyw Kreatywny kalendarz dla marketerów (106 zł). Moim zdaniem udało nam się stworzyć coś wyjątkowego - kalendarz, który żyje i inspiruje przez cały rok. Sami zerknijcie - LINK.


2) Webinar - finał MISJA STRATEGIA 2026 - 28.01.2026
Zapraszam Was gorąco na finalną odprawę strategiczną.
W środę 28 stycznia czeka Was:
– podsumowanie całego wyzwania
– przegląd kluczowych trendów
– mnóstwo praktycznych case studies
Tu można sobie dodać do kalendarza nasz webinar » LINK
Gotowi? Startujemy.
Zrozumienie, kim naprawdę jest Twój klient, to być może najważniejszy czynnik sukcesu w biznesie.
Badania pokazują, że firmy, które potrafią korzystać z realnych insightów dotyczących zachowań i potrzeb konsumentów – często wcale nie drogich ani skomplikowanych – osiągają nawet o 85% wyższy wzrost niż konkurencja.
Nie ma w tym magii, ani przypadku.
Produkt, usługa czy kampania trafiają w punkt dopiero wtedy, gdy odpowiadają na prawdziwe pragnienia odbiorcy, a nie na nasze wyobrażenia o nich.
W swojej pracy strategicznej wielokrotnie widziałem sytuacje, w których byliśmy przekonani, że wiemy, dlaczego ludzie korzystają – albo nie korzystają – z danego produktu.
Dopiero głębszy wgląd w ich motywacje, intencje i kontekst życia odkrywał zupełnie inne prawdy.
Do pozycjonowania i projektowania doświadczenia konsumenta jeszcze wrócimy. Ale zanim tam dojdziemy, warto na chwilę się zatrzymać i przyjąć jedną, dość niewygodną prawdę:
„Wszyscy” to nie jest Twoja buyer persona.
Możesz marzyć o marce tak uniwersalnej jak Coca-Cola.
I to jest w porządku.
Tyle że nawet najbardziej masowe marki nie myślą o „wszystkich” naraz.
I nigdy nie zaczynają od „wszystkich”.
Strategia zaczyna się wtedy, gdy porządkujesz złożony świat, zamiast udawać, że jest jednorodny.
Dlatego właśnie tworzymy buyer persony – półfikcyjne profile realnych ludzi, zbudowane na danych demograficznych, psychograficznych, behawioralnych i motywacyjnych.
Nie możesz pominąć tego etapu.
Bo to właśnie on pozwala zrozumieć, dlaczego dana osoba w obliczu swojej potrzeby:
– wybiera Twoją markę,
– wybiera konkurencyjne rozwiązanie,
– albo nie robi nic i zostaje przy status quo.
Dlatego mam dla Was 4 case studies,
które pokażą, dlaczego praca nad buyer personami jest jednym z najmocniejszych narzędzi strategicznych, jakie macie do dyspozycji.
Fabreze nie dla kociary
Febreze, opracowany przez naukowców Procter & Gamble, był naftowym sprayem, który usuwał zapachy zamiast je maskować – prawdziwy technologiczny przełom jak na lata 90.
Założenie było logiczne. Nieco upraszczając buyer personą produktu była „kociara z problemem” – osoba, u której niezbyt ładnie “pachnie”, np. zwierzętami i która pilnie potrzebuje rozwiązania.
Rzeczywistość okazała się brutalna: sprzedaż była fatalna, a produkt szybko znalazł się na liście do wycofania. Badania pokazały, że ta kociara… nie czuła zapachu, bo dawno się do niego przyzwyczaiła i nie widziała żadnej potrzeby zakupu.
Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy odkryto zupełnie inną buyer personę, perfekcyjną Panią domu – osobę, u której było zawsze czysto i która używała Febreze jako nagrody na koniec sprzątania jako taki finishing touch!
Zmiana perspektywy z „usuwam problem” na „domykam rytuał i daję sobie satysfakcję” odblokowała wzrost i uratowała markę.
Wniosek do zebrania ze sobą: czasem to, co sprzedajemy (np. brak zapachu), nie jest tak ważne jak to, jak klient się dzięki temu poczuje (nagroda i przyjemność).
Marlboro Women Man
Dziś papierosy są na cenzurowanym (i dobrze!), ale trwale wpisały się w ludzkie przyzwyczajenia, a co za tym idzie w historię reklamy.
Weźmy takie Marlboro - dziś to ikona kowbojskiej męskości, ale na początku swojej historii była to marka dla kobiet – z hasłem „Mild as May” (łagodny jak maj), z filtrem chroniącym szminkę. Sprzedaż była symboliczna, a papierosy z filtrem uchodziły wówczas za coś niemęskiego.
Przełom przyniosły lata 50., gdy pojawiły się badania o szkodliwości palenia i wielu mężczyzn chciało palić „bezpieczniej”, ale bez utraty swojej tożsamości.
Philip Morris odkryło nową buyer personę: mężczyzn, którzy chcieli filtra, ale bali się społecznego wstydu. Z pomocą agencji Leo Burnett marka została całkowicie przebudowana wokół archetypu kowboja. W reklamach zaczęli pojawiać się szorstcy, milczący kowboje z papierosem w ustach, przemierzający prerie na koniu. Sprzedaż eksplodowała.
Wniosek do zebrania ze sobą: Często najsilniejsze decyzje bazują nie na rozwiązaniu danego problemu, ale na tym jak dany produkt współgra z naszą tożsamością.
Lego - ona to zbudowała!
Na początku XXI wieku LEGO miało prosty problem: prawie 90% klientów stanowili chłopcy, a dziewczęcy rynek pozostawał marginalny.
Przez lata zakładano, że dziewczynki „po prostu nie lubią klocków” albo „nie interesuje ich budowanie”.
Dopiero kilkuletnie badania pokazały, że problemem nie była zabawka, tylko błędnie zdefiniowane motywacje buyer personay.
Dziewczynki bawiły się inaczej: bardziej narracją, relacjami i wnętrzem świata niż rywalizacją czy akcją „dobro kontra zło”.
Nie utożsamiały się też z klasyczną minifigurką – zbyt uproszczoną (kanciastą), by mogła stać się wdzięczną bohaterką opowieści.
Zmiana perspektywy i odkrycie nowej buyer persony doprowadziły do powstania linii LEGO Friends, która nie zmieniła idei klocków, ale dopasowała je do innego sposobu przeżywania zabawy, otwierając marce zupełnie nowy obszar wzrostu.
Wniosek do zebrania ze sobą: skoncentruj się na wewnętrznych motywacjach i kontekstach użycia. Zmiana optyki połączona z symboliczną ingerencją w produkt lub usługę może zmienić słabość w niszę.
Nintendo Wii - dlaczego nie grasz?
Nintendo, projektując Wii, świadomie zmieniło buyer personę z „gracza” na nie-gracza – ludzi w wieku od 5 do 95 lat, głównie rodziny, kobiety (ponad połowa kupujących), seniorów i osoby, które wcześniej w ogóle nie grały.
Zamiast ścigać się na grafikę i moc z XBOX i Playstation zadano sobie pytanie- kto nie gra i dlaczego? Tak powstała konsola sterowana ruchem i gry takie jak Wii Sports. Obietnica: wspólna zabawa oraz domowa aktywności.
Jak mogłyby wyglądać buyer persony tego produktu:
Anna, zabiegana studentka chcąca ćwiczyć fitness w domu;
Felek, 5 lat, zbyt mały na skomplikowane gry, dostający Wii pod choinkę;
Maria, +55 lat, w końcu mogąca wziąć udział w zabawie w to całe granie.
Wniosek do zebrania ze sobą: Nintendo udowodniło, że zmiana buyer persony nie polega na lepszym targetowaniu istniejących klientów, lecz na zauważeniu tych, których rynek dotąd ignorował.
Jak marki naprawdę odkrywają swoje buyer persony?
Jeśli zebrać wszystkie te historie w jedno miejsce, szybko okaże się jedno:
żadna z tych marek nie odkryła swojej buyer persony przy biurku.
Nowe persony pojawiały się zawsze w tym samym momencie:
gdy coś działało inaczej niż zakładaliśmy
Sprzedaż nie rosła.
Produkt nie rezonował.
Klienci pozostawali poza rynkiem.
I wtedy najlepsze zespoły robiły coś bardzo prostego.
Zamiast poprawiać komunikację, zatrzymywały się i zaczynały obserwować ludzi.
Usiąść. Patrzeć. Słuchać.
I właśnie w tym miejscu wchodzi Sensorium.
Sensorium - wgląd w konsumenta
Wyobraź sobie maszynę, która ma moc analizowania prawdziwych odczuć, zawahań i motywacji konsumentów. Koncentruje się na tym co jest “pod spodem”: napięć, lęków, oporu, pragnień, barier.
Jak stworzyć taką maszynkę?
– prosty folder, w którym ręcznie zbierasz i analizujesz obserwację, raporty, dane,
– albo asystent AI, który zasilony konkreynymi informacji pomaga złapać szerszą perspektywę (przy okazji – korzystaliście już z AI IJONA - czyli asystenta, którego stworzyliśmy by pomóc Wam w Misji Strategii 2026?).
Do Sensorium wrzucasz wszystko, co masz pod ręką:
– opinie z Google, Allegro, Booksy, ZnanyLekarz, Trustpilot (tam, gdzie jesteś),
– komentarze z sociali, maile do obsługi, wiadomości na IG,
– pytania, które ciągle wracają w rozmowach z klientami,
– dane z CRM i lejka (gdzie ludzie odpadają?),
– sygnały z zespołu „frontu”: recepcji, sprzedaży, konsultantów, trenerów, opiekunów klienta,
– własne obserwacje z życia: co ludzie robią, czego unikają, o co pytają zanim klikną „kup”.
oczywiście zanonimizowane, ale nadal pełne głębokiej wiedzy.
Sensorium działa jak filtr:
z tego szumu wyłapuje powtarzalne wzory decyzji.
Przygotowałem te pytania tak by były uniwersalne i pasowałydo zakładu fryzjerskiego, masowej marki FMCG i nowego kursu on-line.
1. Jaki moment w życiu uruchamia potrzebę związaną z Twoją marką?
Nie „kiedy kupuje”, tylko: co się zmieniło, że w ogóle zaczął szukać?
Nowa praca? Kryzys? Ambicja? Problem? Nowy etap? Zmęczenie?
2. Co dokładnie przestało działać w starym układzie?
Jaka rysa pękła? Ludzie rzadko ruszają z miejsca bez powodu — najpierw coś się zmienia, psuje, rodzi.
3. Jaka jest największa bariera przed pierwszym krokiem?
Czasem praktyczna, ale częściej emocjonalna:
„nie wiem, jak się zachować”, „to nie dla mnie”, „nie chcę wyjść na głupka”, “jak się do tego zabrać”.
4. Jaką rolę grają tu inni ludzie?
Kto patrzy? Kto ocenia? Kto ma coś do powiedzenia?
Czasem prawdziwym klientem jest ten, kto decyduje, a nie ten, kto „używa”.
5. Co musi się wydarzyć, żeby człowiek powiedział „tak”?
Jaki sygnał daje mu poczucie bezpieczeństwa?
Dowód? Rekomendacja? Ton komunikacji? Pierwszy mały sukces? Obietnica prostoty?
6. Co sprawia, że wybiera konkurencję… albo nie wybiera nic?
To pytanie jest złotem. Zdarza się, że status quo to najczęstszy konkurent marek.
Jak z tego zrobić buyer persony?
Przede wszystkim nie komplikuj tego za bardzo.
Weź te 6 pytań i odpowiedz na nie dla 2–3 realnych przypadków, które znasz, np.:
– klienta, który kupił szybko,
– klienta, który długo się wahał,
– klienta, który nie kupił, mimo że „na papierze” był idealny.
Zobaczysz, że zaczną wyłaniać się różne historie.
To są Twoje buyer persony.
Zapamiętaj to:
Buyer persona to konkretna osoba postawiona przed konkretnym wyborem.
To nie target, lecz realny człowiek z doświadczeniami, obawami i własnym kontekstem.
Krok 3 MISJA STRATEGIA jest domknięty.
Jeśli po tej lekturze choć raz w głowie się pojawiło:
„muszę jeszcze raz popatrzeć na ludzi, do których mówię” –
to znaczy, że to zadziałało.
W kolejnym odcinku zrobimy następny krok:
pozycjonowanie marki i projektowanie doświadczenia konsumenta –
czyli co zrobić z wiedzą, którą właśnie zdobyliście.
📅 Widzimy się 31 grudnia, w 4. odcinku MISJA STRATEGIA 2026.
PS - pamiętajcie o kalendarzu, który jest do zgarnięcia.






